Wszystko swoje miejsce ma
Wysłany przez Marcin Styczeń on 2014-02-10 at 04:46
Drzewo, ogień, ziemia, stal
Ostra żądza, gorzki żal
Wszystko swoje miejsce ma
Serce te żywioły zna

Jowisz, Saturn, Wenus, Mars
Czas kochania, walki czas
Wszystko swoje miejsce ma
Padłeś - powstań, idź i walcz

Bębny świata kręcą się
A duch wieje kędy chce

Oczy, język, usta, nos
Złości krzyk, radości głos
Wszystko swoje miejsce ma
W pełni znajdziesz swoją twarz

Zieleń, czerwień, biel i czerń
Narodziny, wzrost i śmierć
Wszystko swoje miejsce ma
Żyć to kochać każdą z barw

Bębny świata kręcą się
A duch wieje kędy chce
Piosenki | Brak komentarzy
Ta droga
Wysłany przez Marcin Styczeń on 2014-01-09 at 09:51
Ta droga nie wiedzie w górę
Ta droga wiedzie w głąb
Na niej mniej znaczy więcej
A słabość siłą twą

Nie znajdziesz na tej drodze
Zaszczytów, orderów i braw
Ale wyleczysz się może
Z krzyku, roszczeń i skarg

Nie będzie na niej tłumów
I nie raz będziesz szedł sam
Zawiodą prawa rozumu
Lecz wiara oświetli ci twarz

Twa dusza spadnie w górę
I wzniesie się do dna
I chociaż dzisiaj nie umie
Pokocha wszystko - ot tak

A kiedy dotrzesz do celu
Odkryjesz, że meta to start
Że jesteś częścią krwiobiegu
Który napędza ten świat

Karczówka, 31.12.2013
Piosenki | Komentarzy: 2
Naga chwila
Wysłany przez Marcin Styczeń on 2014-01-02 at 04:22
Jeszcze jeden owoc medytacji. Chociaż zastanawiam się, czy tak to nazywać. Nauczyciele kontemplacji często mówią, że jeśli w czasie medytacji przychodzi ci do głowy jakiś tekst, to trzeba mu pozwolić odpłynąć... i zanurzyć się w ciszy... Ja jestem na początkowym etapie i niestety nie potrafię tego. Jak mi wpadnie do głowy jakiś wers, a (nie) daj Boże z muzyką... to już nie daje mi spokoju, aż się nie wyrazi do końca... Stąd kolejny utwór:

NAGA CHWILA

Rozebrała się do naga
Powiedziała: jestem
Ukłoniłem się z szacunkiem
Wciągnąłem powietrze
Z każdym wdechem i wydechem
Coraz bardziej byłem
Smutek zmieszał się ze śmiechem
Nieśmiałość z podziwem

Naga chwilo: trwaj!
Chcę patrzeć w twoją twarz
Tu zbędne słowo, gest
Wystarczy mi, żeś jest
Ty jesteś, jestem ja
Na skrzypcach cisza gra
W jej dłoniach każdy dźwięk
Wiecznością staje się

Rozebrała się do naga
Powiedziała: kocham
Pewnie wziąłem ją w ramiona
Zacząłem całować
Oddychaliśmy powietrzem
Smak miłości miało
Nie czekaliśmy na lepsze
Gdy się dobre działo

Naga chwilo: trwaj!
Chcę patrzeć w twoją twarz
Tu zbędne słowo, gest
Wystarczy mi, żeś jest
Ty mną, a tobą ja
Mistyczna jedność ciał
Zazdrośnie patrzy czas
Gdy wieczność tuli nas


Piosenki | Komentarz: 1
Dwie panie P. i jedna pani T.
Wysłany przez Marcin Styczeń on 2014-01-01 at 03:26
Kochani! Zamiast życzeń na Nowy Rok, piosneczka, która zrodziła mi się w czasie medytacji "O dwóch paniach P. oraz jednej Pani T." Doceniajmy to, co jest!

Znałem kiedyś panią P.
P. jak przeszłość
P. jak pamięć
Uwielbiała stare krzesła
oraz stare fotografie
Lepiej było kiedyś, dawniej
Wciąż mówiła rozczulona
Ja nie mogłem tego słuchać
Wolę słowo: dziś niż wczoraj

Moją miłością jest teraźniejszość
W jej oczy patrzę jak w tysiąc słońc
Chwila obecna to dla mnie święto
Co było, co będzie daleko stąd

Znałem kiedyś panią P.
P. jak przyszłość
P. jak plan
Ja dla ciebie zrobię wszystko
Zapewniała patrząc w dal
A w tej dali same dziwy
Doznań szczyty, Himalaje
Jestem jednak niecierpliwy
Wolę to, co jest - od marzeń

Moją miłością jest teraźniejszość
W jej oczy patrzę jak w tysiąc słońc
Chwila obecna to dla mnie święto
Co było, co będzie daleko stąd

I spotkałem panią T.
T. jak teraz
T. jak trwać
W oczach miała prosty przekaz
Dwa ogniki – tylko brać
I zniknęło nagle – potem
Przedtem - jakby nie istniało
I skoczyłem prosto w ogień
A świat krzyknął: idź na całość

Moją miłością jest teraźniejszość
Tylko jej pragnę, tylko jej chcę
Inni wybrali przyszłość lub przeszłość
Dla mnie się liczy ta, która jest
Piosenki | Komentarz: 1
Zobaczyć swoją biedę
Wysłany przez Marcin Styczeń on 2013-12-25 at 01:38
W ubiegłym roku odwiedziłem Ziemię Świętą. Byłem między innymi w Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Pomyślałem sobie wtedy, jak wielka przepaść dzieli tę betlejemską grotę od pałaców Watykanu. Obecny Papież Franciszek próbuje ją zasypać. Chce ubogiego Kościoła. To piękne hasło, któremu przyklaskują media, także liberalne. Pytanie, czy ten zachwyt rzeczywiście wynika z troski o wykluczoną część ludzkości, czy z niechęci do kleru, zwłaszcza hierarchii, żyjącej często w przepychu. Nie chcę się jednak tym zajmować. Bo dzisiaj w Boże Narodzenie naszła mnie inna refleksja. Kościół katolicki lepiej ma się w biedzie, przesłanie płynące z Betlejem jest wtedy żywe. Skoro Jezus urodził się w ubóstwie, to upominanie się o biednych i wykluczonych naturalnie staje się ważną częścią nauczania Kościoła. Papież pochodzący z Ameryki Południowej, gdzie nierówności społeczne są ogromne, doskonale to rozumie. Stąd jego odwołanie się do św. Franciszka, biedaczyny z Asyżu i jego ogołocenia. Mam jednak nieodparte wrażenie, że do ludzi z krajów zachodnich, którzy nie spotykają się na co dzień z aż tak wielkimi nierównościami, którzy dzielnice slumsów oglądają tylko w telewizji, to przesłanie nie do końca trafia. Wśród niektórych budzi nawet zrozumiały sprzeciw. Bo nagle ktoś zmusza ich do porzucenia strefy komfortu, do której tak bardzo się przywiązali. I oczywiście w tym miejscu można zacytować Ewangelię, że „prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty wejdzie do królestwa niebieskiego”. Ale czy rzeczywiście słowa Jezusa trzeba rozumieć literalnie? Czy naprawdę ktoś wierzy w to, że gdy biskupi zamienią limuzyny na stare gruchoty i sypną trochę grosza ubogim, ten świat stanie się lepszy? Nie sądzę. Jezusowi za każdym razem chodziło o wewnętrzną przemianę człowieka. O porzucenie fałszywego „ja”, o zaparcie się siebie samego, o ponowne narodzenie. Chodziło mu więc nie tyle o to, żebyśmy pomagali biednym, ale, byśmy zobaczyli swoją biedę, słabość i małość. Taka prawda wyzwala. Jest także motorem zmian. I tej prawdy Wam i sobie życzę na te Święta!
Różne | Komentarz: 1
Następny →